Prawdziwe gromy posypały się na głowę komendanta głównego straży granicznej, który w Nowym Sączu wyjaśniał dlaczego karpacki oddział straży granicznej musi być zlikwidowany. Według planów południową granicę naszego kraju będą ochraniać dwa oddziały w Kłodzku i Raciborzu, bo to dla straży granicznej bardziej strategiczne rejony kraju. Te argumenty nie przekonały jednak posłów i senatorów, którzy przyszli na spotkanie z szefem straży granicznej.
Likwidacja KOSG nie oznacza, że Nowego Sącza w ogóle znikną strażnicy graniczni. Tak przynajmniej przekonuje komendant główny SG – Leszek Elas.
Te plany oczywiście nie podobają się związkom zawodowym, które zapowiadają walkę o każde miejsce pracy.
Szef straży granicznej Leszek Elas zapewnia, że zdecydowana większość mundurowych nadal będzie miało pracę. Niestety część będzie musiało zmienić adres zamieszkania, a nawet formacje.
Niestety już dziś wiadomo, że etatów nie będzie dla co najmniej 180 pracowników cywilnych. Ostateczna decyzja o likwidacji KOSG lub jego pozostawieniu zapadnie pod koniec sierpnia. Na 99 procent można jednak przypuszczać, że KOSG zniknie z mapy naszego regionu. Jeśli chodzi o placówkę Straży Granicznej w Tarnowie, ta pozostanie w dotychczasowej formie.
|