Studio Masażu i Rehabilitacji AXON
Radio ESKA
interMAKS
Kalina Janowska - uratuj mnie!
   piątek 10 września 2010 roku. Imieniny: Eligii, Irmy, Łukasza
Szukaj w serwisie
Zaloguj 
KĄCIK MALUCHA 
STREFA KOBIET 
Muzyka 
AKADEMIA DŹWIĘKU
KLUBY
Scena Młodych
Osobowości
Biblioteka fana
Fabryka Muzy
ESKAdra 98,1
Rekomendacje
Aktualności 
PRACA
kontrApunkt
Pogoda
Drogi regionu
Kalendarium
Kronika policyjna
TEMI
Kultura 
Kalendarz imprez
MŁODY poleca...
Alfabet polski 2
Lato w mieście 2010
Powódź 1934
Alfabet Tarnowski
Galeria humoru
Warto czytać
Dziennik Maczo Grande
ROZRYWKA
Sport 
ESKA Speedway News
Karpacki Wyścig Kurierów 2010
Motowyprawa 2010
ESKA Drive
Karting
Agroturystyka
Galerie 
KARTKI ELEKTRONICZNE 
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl
Sonda
Zobacz wyniki   
Newsletter
Copyright SystemArt
 Strona główna / Kultura / Dziennik Maczo Grande
 Boss

banknoty.jpgW każdej grupie jest jakiś szef. Wiadomo – szyszka, która wszystkim trzęsie. Weźmy taki zdrowy, normalny dom. W takim rządzi facet. Wiadomo. Laski nie lubią władzy. Tak są skonstruowane.

- Misiaczku ale mam dla ciebie nowinę
– zaszczebiotała we wtorek Marylka zaraz po powrocie z pracy.
- No mów, pewnie udało ci się kupić jakąś torebkę na wyprzedaży – strzeliłem licząc, że trafie, zawsze po udanych zakupach ma dobry humor co się przekłada w jasny sposób na relacje damsko-męskie. Wiecie co mam na myśli.
- Oj, głuptasku, nie to – odpowiedziała Marylka – dostałam awans!

Zawiesiła głos w powietrzu patrząc na mnie wymownie.

- No gratuluje Kochanie – co innego można powiedzieć. Człowiek bywa dumny z siebie, gdy może być dumny z innych.
- To jeszcze nie koniec… - Marylka aż drżała z niecierpliwości, by powiedzieć newsa do końca – będę szefową 12 osobowej grupy…
- Wow – przerwałem z mniejszym animuszem – czytałem w „Vivie”, że kobiety spełnione zawodowe i kobiety szefowe zaczynają rządzić także w domu.
- Czekaj, to jeszcze nie koniec – Marylka aż kipiała z radości – dostałam podwyżkę!
- Suuuuuuuuuuuuuper! – tym razem radości nie kryłem. Przydałoby się nowe PlayStation.
- Będę zarabiać więcej niż Ty mój kochany Misiaczku – dodała na koniec i poszła się przebrać.

 Zostałem w takim lekkim niebycie. To nie jest miłe uczucie, gdy człowiek uświadamia sobie, że jest niepotrzebny.
Parę dni dochodziłem do siebie. Na szczęście Marylka nie przenosi zachowań szefowej do domu. U nas to nadal ja jestem szefem. I to nie ulega dyskusji. Muszę kończyć – zanim Marylka wróci z dodatkowego zebrania pasuje jeszcze wymyć okna w kuchni…

 Maczo Grande

SystemArt - Tworzenie stron www
Zobacz komentarze 
 Mleko

market3.jpgByliśmy z Marylka ostatnio w spożywczaku. Takie tam – normalne zakupy. Coś do żarcia.
Ile czasu Wam to zajmie? W porywach piętnaście minut. Więcej nie. No bo tak serio powiedzmy sobie szczerze – nad czym tu się szczególnie długo rozwodzić? Idziesz, bierzesz w koszyk co masz na kartce, później szybki rajd po sześciopak i kasa. Choćby nie wiem jak długa kolejka była na mięsnym – machniesz trasę pieronem. Z Marylką jest inaczej. Maciek mówił, że wszystkie laski tak mają. Pomyślałem, że nieco przyspieszę tempo i machnąłem Marylce kartkę z ręki. Zostawiłem ją na nabiale.

- Ja tylko mleko wezmę i zaraz do Ciebie dołączę Misiaczku – powiedziała jeszcze, gdy zawadiacko wykręciłem piękny piruecik wózkiem.

I zabrałem się za robotę. Jeden regał, drugi, trzeci. Jeszcze mi się Filip napatoczył. Stary kumpel z pedałówki. Pogadaliśmy chwilę, ale nie za długo – nie chciałem, by Marylka przy kasie na mnie czekała.
Piweczko i zakupy skończone. Śmignąłem do kasy. Ale Marylki tam nie było. Kuknąłem po sklepie. Tak. Była nadal na nabiale.

- Ależ kochanie, nie możesz się zdecydować? – marnie kryłem zdziwienie i irytację.
- No wiesz, nie ma tego, co zawsze biorę, więc muszę się zastanowić – odpowiedziała Marylką ważąc w rękach kolejny karton.
- Kochanie, to tylko mleko – odparłem, bo co innego można zrobić.

Spakowałem dwa kartony do wózka i pognałem do kasy – ciągnąc za sobą Marylkę. Niestety, znów się do mnie nie ozywa…

Maczo Grande

Zobacz komentarze 
 Odwaga

klawiatura2.jpgMarylka wpadła ostatnio na genialny pomysł.

- Będziemy prowadzić bloga – zakomunikowała mi wracając któregoś dnia z pracy.
- Bloga? My? – nie kryłem zdziwienia. Idea jawiła mi się jako kosmicznie odlotowa.

Nie kryję, uważam, że blogi to największa nuda Internetu i chyba tylko ludzie ze specyficznie skręconą psychiką są w stanie to czytać. Sądziłem też, że nikt normalny tego nie pisze….

- No wiesz kochanie, nie jesteśmy gwiazdami, albo politykami, by coś takiego pisać – próbowałem wybić Marylce z głowy tak aktywne wejście w internet.
- Mylisz się, ludzie są spragnieni zwyczajnego życia normalnych ludzi. W Vivie napisali, że każdy z nas jest podglądaczem i lubi patrzyć na to czym się zajmuje sąsiad – wypaliła wyraźnie przygotowana do tematu Marylka.
- No tak… w Vivie – nie miałem za bardzo argumentów kontrujących tak poważne źródło.
- I Jolka już prowadzi! – strzeliła Marylka dając mi do zrozumienia, że decyzja już zapadła.
- No tak… Jolka – zrezygnowany poddałem się. Połączenie VIVY z Jolką jest nie do przebicia.
- Misiaczku, kochany jesteś, zaczniemy już dziś – Marylka zaszczebiotała szczęśliwa ruszając w stronę komputera – napiszemy o naszych wakacjach.

Taaaaaaaaak. Pisaliśmy. Znaczy się Marylka pisała. Ja udawałem mega zaangażowanie wydając z siebie od czasu do czasu „aha” i „,hmm”, pilnując jednak by od czasu do czasu wtrącić coś w stylu „sam nie wiem”, albo „a to dobre”.  Zauważcie jak w czasie monologu lasek takie wtrącenia usypiają ich czujność. Możesz dalej rozmyślać o tym jaki browar kupić, gdy ona skończy mówić, a jednocześnie zyskujesz w jej oczach, że z takim zainteresowaniem słuchasz tej paplaniny.

Dobra, koniec końców Marylka upisała tego bloga. Wyszło całkiem nieźle dodała parę fotek – nie powiem – miło się patrzyło.
 
Rankiem obudziła mnie z godzinę wcześniej niż zwykle. Szczęśliwa krzyczała nad moją głową. Zrozumiałem dopiero po chwili, gdy mózg zaczął pracować, że ktoś przeczytał naszego bloga i nawet go skomentował.
Zdrapując żółtko z oczu skupiłem wzrok na literkach komentarza: „Dziunia, na tej fotce wyglądasz zajebia…. chętnie się z tobą wybiorę na jakieś dicho, tylko zostaw tego fagasa z fotki w domu – ~twardziel”
 
Nie mamy już bloga. A Marylka znów się do mnie nie odzywa. Ponoć nie znam się na żartach (nie wiem skąd taka teza), jestem wybuchowy (może trochę – ale kto z was nie walnąłby po takiej lekturze laptopem w ścianę?) i jestem chorobliwie zazdrosny (aaaaaaaaaaaaaa „dziunia” ??????????).


 
Maczo Grande

Zobacz komentarze 
Dziennik Maczo Grande
Archiwum

Stacje Bazowe Telefonii KomĂłrkowej w Tarnowie