
|
![]() |
||||
|
|||||
| |
||
|
Laski to dziwne są jakieś. Nie rozumieją oczywistych spraw. Jak same robią coś nieracjonalnego, to nie uważają, że muszą się tłumaczyć. Ale jak facet robi coś dla siebie, to od razu bezsensownie traci kasę. Zatęskniłem ostatnio do lat dzieciństwa. Postanowiłem rozpocząć kolekcjonowanie modeli starych samochodów. Czysta przyjemność – nic więcej. Niewielkie w sumie pieniądze, a jaka frajda! I pobawić się można, gdy nikt nie patrzy. Słowem – wypas. - Głupi jesteś chyba, że chcesz mi kłaść tą beznadzieją „chińszczyznę” w salonie – Marylka sceptycznie oceniła mój pomysł położenia syrenki bosto, żiguli i wartburga w centralnym miejscu naszego głównego pomieszczenia. - Ależ kochanie – argumentowałem – zobacz jak są dokładnie wykonane. Marylka nie wyrażała żadnego zainteresowania chromowanymi wykończeniami niewielkich modeli. - Misiaczku to dziecinada – skomentowała - Zobaczysz, jak Maciek przyjdzie od razu będzie chciał mieć takie same auta – starałem się bronić, wywołując do tablicy obiektywny autorytet. - Maciek? Nie rozśmieszaj mnie. Zdziecinniały chłopaczek. Zero mężczyzny – Marylka nie dała się przekonać. - Zresztą nie ma o czym mówić – ciągnęła dalej – to tylko i wyłącznie strata pieniędzy – dodała. - Podobnie jak Twoje kupowanie butów – wyrwało mi się. Jak się okazało niepotrzebnie. I głupio. Nie dość, że nie mam już kolekcji – wylądowała na środku ulicy przed domem, pokonując zaskakującym lobem uchylone okno, to jeszcze Marylka znów się do mnie odzywa. Ostatnie słowa rzuciła dwa dni temu, zaraz po rzuceniu mojej kolekcji. - Ty nic nie rozumiesz… Pewnie nie. Ale Syrenki Bosto szkoda. Piękna była. W kolorze świeżej jajecznicy… Maczo Grande |
||
![]() | ||
|
| Dziennik Maczo Grande |
|
|
| Archiwum |