
|
![]() |
||||
|
|||||
| |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Wjazd ( a właściwie wpłynięcie ) do Norwegii zaczęło się deszczykiem, ale tuż blisko lądu zaświeciło nam słonko. Towarzyszyło nam milutko niemal przez całą wyprawę, malując pięknie ogrom gór i poprzecinanych jęzorami i języczkami wody.
Stareńkie portowe miasteczko z cudnymi uliczkami z ciasną zabudową domków drewnianych. Przy każdym domku kwiatuszki.
Droga przez Park Narodowy Jostedalsbreen z największym lodowcem w Europie. Wokół licznych jego jęzorów wiją się asfaltowe drogi. Mnóstwo jezior, sporo śniegu i chatek letnich.
Uczta dla oczu i duszy. Widoki i klimat tego miejsca tak bajkowe, że wydaja się aż nierzeczywiste. Nic więcej tylko, trzeba tam być. Droga Troli, którą dostajemy się w to urokliwe miejsce, dostarcza też sporo wrażeń. By bezpiecznie oddawać się podziwianiu okolicy i nie najechać na Trolla zorganizowanych jest sporo punktów widokowych przy trasie.
tekst i zdjęcia: Renata Kozaczka |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Przejazdu pociągiem do Krakowa i dalej w stronę Rabki Zdrój nie ma potrzeby opisywać. Może za wyjątkiem sytuacji, która przydarzyła się na trasie Kraków – Rabka Zdrój. Otóż jechaliśmy, tj. ja oraz reszta pasażerów w stanie na pół ugotowanym mimo otwartych okien, potykając się od czasu do czasu o olbrzymie walizy ustawione w przejściach między siedzeniami. I byłoby nawet całkiem znośnie (kto pamięta czasy PRL, gdy np. nad morze jechało się niemal siedząc na plecaku?) gdyby nie pewien ważki fakt natury technicznej. Otóż w pewnym momencie Pan Konduktor PKP oznajmił nam, że niestety nie pojedziemy tym pociągiem dalej ponieważ na trasie wykoleił się pociąg. Za to spotka nas miłe urozmaicenie w podróży, wynikające ze zmiany środka komunikacji, czyli dalszy przejazd autobusem do stacji znajdującej się już poza obszarem wypadku i kontynuacja podróży PKP. Do rozdrażnienia spowodowanego upałem i spoconymi ciuchami, klejącymi się do ciała doszło jeszcze jedno – podróż autobusem. Warto zauważyć, że w chwilach ucisku i uciemiężenia w Polakach budzi się duch współpracy i solidarności (proszę nie mylić z ugrupowaniem politycznym). Duch ów daje o sobie znać nieoczekiwanie, podsuwając znakomite pomysły wyjścia z sytuacji kryzysowych. Tak też stało się i tym razem a duch współpracy objawił się w osobie pewnej Pani pracującej w PKP, która zaproponowała by wysiąść z autobusu w Jordanowie i złapać jakiegoś busa do Rabki. Miało to być znacznie szybszym i wygodniejszym rozwiązaniem i faktycznie było. Tak więc Rabka powitała mnie wysiadającego na przystanku busów, tuż obok budki typu „mała gastronomia”, gdzie jak się okazało, serwowali niezły kebab z frytkami.
Zajadając spóźniony obiad przeglądałem mapę w nadziei znalezienia sensownej trasy. Do wyboru był Luboń Wielki lub któreś ze schronisk przy czerwonym szlaku Rabka Zdrój – Turbacz – Lubań – Krościenko. Naturalnie mając tylko 4 godziny na dojście do schroniska, nie chciałem zapuszczać się zbyt daleko i tutaj w sukurs przyszedł kolejny dobry duch tej wyprawy. Był nim Pan kierowca busa, który zaproponował bym podjechał do Olszówki i żółtym szlakiem skierował się na Stare Wierchy. Szczęśliwie kierowca ów jechał właśnie do Olszówki co skwapliwie wykorzystałem ładując się z plecakiem do busa.
Żółty szlak z Olszówki wiedzie chwilami dość pokrętnie, więc jeśli nie znacie tego terenu i zaczyna się robić ciemno, nie polecam takiego rozwiązania. W pewnej chwili idąc szlakiem znalazłem się na czyjejś posesji i przy wtórze ujadającego wściekle psa, pytałem o kierunek dalszej drogi. Ostatecznie dotarłem szczęśliwie, nieco tylko pokąsany przez komary, do schroniska Stare Wierchy. Ładny obiekt, choć niewielki, kusił by pozostać w nim na noc lecz jak to w takich chwilach bywa, obudziła się we mnie kawalerska fantazja, zabrzmiały surmy, krew zawrzała i ochota do czynu rozgorzała we mnie wzorem przodków walecznych, toteż godnie postąpiłem naprzód, poprawiając szelki plecaka, mocniej ujmując kije i kierując kroki na czerwony szlak wiodący na Turbacz.
Warunki w schronisku są znośne, miejsce w pokoju 2-osobowym kosztuje 40 zł. Po zamknięciu bufetu można korzystać z elektrycznego czajnika pozostawionego do dyspozycji gości w jadalni. Szkoda tylko, że bufet jest otwierany później niż o 6:00 rano, co stwierdziłem z przykrością, zamierzając, bezskutecznie zresztą, zakupić zapas wody mineralnej na drogę. Postanowiłem napełnić butelki po mineralnej wodą z kranu i wyruszyłem na szlak wiodący przez Przełęcz Knurowską i Lubań do Krościenka. Jeśli ktoś wpadnie na podobnie nieprzemyślany pomysł z napełnianiem butelek turbaczowską kranówą, to będzie niemile zaskoczony. Woda ta nie nadaje się do picia, co stwierdziłem dopiero po godzinie od schroniska, chcąc nieco przepłukać gardło. Zgroza, bo po drodze nie ma źródełek, pozwalających uzupełnić zapas wody. Niosłem zatem 3 litry wstrętnej wody w nadziei na rychłe znalezienie siedzib ludzkich i wymianę zawartości butelek na płyn bardziej zdatny do picia. Nieoczekiwanie nastąpiło to jeszcze przed Przełęczą Knurowską, bowiem znajduje się tam niezaznaczony na mojej mapie dom, oferujący napoje, lody oraz noclegi. Alleluja! - zawyłem z głębi spieczonego upałem gardła i z nadzieją nacisnąłem dzwonek u drzwi.
Szlak od Przełęczy Knurowskiej do Lubania w kilku miejscach może być uciążliwy, a to za sprawą złego oznakowania lub mówiąc wprost zupełnego braku oznakowania. Kieruję apel do osób lub instytucji odpowiedzialnych za znakowanie szlaków w Gorcach: poproście znajomego, który nigdy nie wędrował czerwonym szlakiem z Turbacza do Krościenka, by zrobił sobie wycieczkę i posłuchajcie co ma do powiedzenia. Chwilami można odnieść wrażenie, że szlak się gubi przy rozwidleniach leśnych ścieżek i szukaj sobie turysto na chybił trafił. Szczególnie jedno miejsce jest pod tym względem uciążliwe, i trzeba wybierać drogę pośród rozwidleń ścieżki kierując się stronami świata :) Nawet prowadzenie wycinki drzew nie usprawiedliwia takiego szlakowego niedbalstwa. Zawsze można wbić drewniany słupek z oznakowaniem szlaku lub strzałką czy też tabliczką.
Wracając na trasę, poza domem w pobliżu Przełęczy Knurowskiej znajdziecie nieco dalej bazę „Studzionki” – spory budynek oferujący noclegi przy asfaltowanym odcinku drogi. Od tego miejsca maszerujcie prosto w górę asfaltem i nie skręcajcie w lewą odnogę asfaltową, chyba, że chcecie iść do Ochotnicy Górnej i z niej zielonym szlakiem na Lubań. Maszerując w górę po kilkuset metrach droga zakręca w lewo i wchodzi w las.
Wysiłek na trasie zostaje nagrodzony odpoczynkiem w bazie namiotowej na Lubaniu oraz widokami z punktu widokowego pod krzyżem, lecz zanim tam dotrzecie, czeka Was jeszcze strome i męczące podejście. Na Lubaniu można przenocować w namiocie, zamówić coś do jedzenia i czuć się jak u siebie. Dobre miejsce do nabrania sił przed zejściem do Krościenka. Przemili bazowi przygotowują specjały na kuchni, prowadząc jednocześnie ożywione rozmowy. Atmosfera jest naprawdę znakomita. Wypiłem dobrą herbatę i wyruszyłem w dalszą drogę, unosząc ze sobą na pamiątkę granatową chustę z napisem Lubań.
Zejście do Krościenka zakończyło moje wędrowanie po Gorcach. Planowałem jeszcze przejście przez Pieniny lecz buty, nie podzielając widać mojego zapału i zamiłowania do całodniowych wędrówek, obtarły mnie zdradziecko, robiąc mi z palców u stóp kotlet mielony. W tej sytuacji postanowiłem powrócić do domu autobusem co okazało się kapitalnym pomysłem. Autobus relacji Krościenko – Warszawa, odjeżdżający o 21:05, to klimatyzowany, w pełni komfortowy pojazd, który dowiózł mnie do Tarnowa w dwie godziny i piętnaście minut za cenę 22 zł. Rewelacja :) Następnym razem dokończę przerwaną trasę, która rozpocznie się w Pieninach a zakończy w Beskidzie Sądeckim. Dla zainteresowanych dodam, że autobus z Tarnowa do Szczawnicy (przez Krościenko) odjeżdża ze stanowiska nr 9 o godz. 3:20 z Dworca PKS.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Portret www.łasny |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Kategorie |
| Informacje |
|
|